czwartek, 24 kwietnia 2014

"W zdrowiu i chorobie" - CHAPTER 6

Jeżeli już czytasz nie zaszkodzi Ci skomentować. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie wielka motywacja do dalszej twórczości :)



~ Oczami Niall'a ~

     Leniwie otworzyłem oczy. Strasznie bolała mnie głowa.  Prawie nic nie pamiętałem z wczorajszego wieczoru. Zapamiętałem tylko, że byłem na imprezie u Ed'a. Poznałem dziewczynę o imieniu Isabelle, która później próbowała mnie pocałować. Ostatnie co pamiętam to to, że prowadziła mnie na górę. Zaraz, coś tu nie gra. Prowadziła mnie na górę? O kurcze... Nagle zorientowałem się, że to nie jest moja sypialnia. W ogóle nie byłem u siebie w domu. Jak to możliwe? Spojrzałem w prawo. Obok mnie leżała Isabelle. Co!? Podniosłem kołdrę. Byłem nagi. Zatkało mnie. Czy ja? Czy ja się z nią przespałem? Odbiło mi już do reszty? Niall...ty pieprzony idioto.! W dupie ci się poprzewracało.! Jesteś dupkiem...największym na świecie. Wcale nie powinieneś siedzieć na tej cholernej imprezie bez Laury. Nie powinieneś gadać z Isabelle. Nie powinieneś tyle pić.!!! Pięknie.! Doigrałeś się Horan.
     Dziewczyna powoli otworzyła oczy.
- Ooo dzień dobry - uśmienęła się - Jak się spało?
- Isabelle powiedz mi co się do cholery wczoraj stało.!
- Skarbie nic nie pamiętasz?
- A wyglądam jakbym pamiętał!? I jaki skarbie!?
     Powoli zaczynałem wychodzić z równowagi.
- Zrobiliśmy to. I wiesz co? Jesteś dobry w te klocki - powiedziała Bell.
- Co!? Co ty piepszysz.! Upiłaś  mnie i wykorzystałaś!
     Wstałem z łóżka i zacząłem się ubierać.
- No i co z tego? Przespałeś się ze mną. To, że byłeś pijany wcale cię nie usprawiedliwia.
- Odpieprz się ode mnie i od Laury.!
     Nie mogłem tak dłużej siedzieć. Nie mogłem patrzeć na Isabelle i ten jej szatański uśmieszek. Nie mogę uwierzyć, że tak podle mnie wykorzystała. Ją to bawiło...mnie nie za bardzo. A najgorsze jest to, że zdradziłem Laurę. Popełniłem największy błąd mojego życia.Nigdy sobie tego nie wybaczę. Ona mi tego nie wybaczy.
     Otworzyłem drzwi domu i wszedłem do środka. Byłem głodny, więc udałem się do kuchni. Tam zastałem Harry'ego i Liam'a.
- Ej Niall, co się dzieje? Nie wyglądasz najlepiej.
     Przez chwilę zastanawiałem się nad zdaniem, które za chwilę zamierzałem powiedzieć. Nie chciałem  ich okłamywać.
- Zdradziłem Laurę.
- O kurwa - powiedział Harry - Ale jak to? Z kim?
- Z tą dziewczyną, którą Ed nam wczoraj przedstawił, Isabelle - głos zaczął mi się załamywać - Upiła mnie i wykorzystała. A najgorsze jest to, że to jest ta przyjaciółka Laury, o której mówiła. Boże... Co ja mam teraz zrobić?  Kocham Laurę. Nie chcę jej stracić przez jeden błąd po pijaku.
     Usiadłem na krześle i schowałem twarz w dłoniach. Strasznie mnie dobijała ta całą sytuacja. Nie wiedziałem jak mam sobie z tym poradzić. Nie chcę stracić Laury. To tak jakby ktoś zabrał mi cząstkę mnie. Wiedziałem jednak, że kiedy Laura się dowie nie będzie wesoło. Wścieknie się. Pewnie dostanie mi się kilka siarczystych policzków, ale należy mi się.
     Oczywiście nie obyło się bez poważnej rozmowy. Chłopaki powiedzieli, że muszę pogadać z Isabelle. Nie chciałem tego robić, zważywszy na jej zachowanie rano, ale nie miałem innego  wyjścia. Musiałem wszystko z nią wyjaśnić. Natychmiast do niej zadzwoniłem i poprosiłem o spotkanie.
     Dziewczyna przyjechała szybko, bo 20 minut później siedziała na kanapie u nas w salonie. Była uśmienięta od  ucha do ucha. Widać, że strasznie ją to wszystko bawiło. Próbowałem się opanować, co przychodziło mi trudno. Nie wiedziałem, co mam powiedzieć.
     Przebieg rozmowy był bardzo krótki. Nie zdziałałem wiele. Jak narazie mam pewność, że Laura się nie dowie.

~ Oczami Laury ~


  Siedziałam w pokoju i rozmyślałam o wyjeździe. Wiem, że chłopcy chcą dobrze. Naprawdę to doceniam. Boję się tylko, że strach weźmie górę i stchórzę. To będzie jeden z najtrudniejszych momentów w moim życiu.
     Nagle do pokoju wszedł mój brat.
- Ooo Laura, już wstałaś. Wszystko w porządku.? Jesteś jakaś smutna.
- W piątek chłopcy zabierają mnie na plażę na weekend.
- To chyba dobrze, prawda?
     Adam chyba nie do końca zrozumiał, o co dokładnie chodzi.
- Oni to zrobili specjalnie. Chcą żebym wtedy powiedziała Niall'owi. Boję się, że mnie zostawi. Że będzie chciał być ze zdrową dziewczyną.
     Brat usiadł obok mnie i mocno przytulił.
- Niall cię nie zostawi, zobaczysz. Ja osobiście popieram pomysł chłopaków. Laura...prędzej czy później dowie się o wszystkim. Chyba nie chcesz, żeby dowiedział się o tym później, kiedy będziesz leżeć w szpitalu po operacji. Wtedy nie będzie zachwycony. Musisz mu zaufać. Bez zaufania nie ma związku.
     Po tych słowach wyszedł. Nie cierpię kiedy ma rację. W końcu mam niewielkie szanse na niepowodzenie podczas operacji. Jak narazie zachowuję się normalnie. Nie mówię bzdur, chociaż przy tego rodzaju raka to się często zdarza. Rak mózgu w niezaawansowanym stadium nie wyrządza wielkich szkód.
     Nie miałam dzisiaj nic do roboty. Adam i Kate zaraz wychodzą, więc pomyślałam, że coś ugotuję i zaproszę chłopaków. Tak to jest myśl. Tylko co by tu...SPAGHETTI.!!! Chłopcy uwielbiają spaghetti. Sprawdziłam tylko czy mam wszystko, co potrzebne i zabrałam się do pracy.
     Sos był już gotowy, makaron się gotował. Pozostało tylko zaprosić chłopaków. Szybko wybrałam numer Niall'a i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci, czwarty...poczta głosowa. No nic, zadzwoniłam do Liam'a. Też nie odebrał. Wreszcie dodzwoniłam się do Hazzy. Powiedział, że za 15 minut będą.
     Wreszcie zadzwonił dzwonek. Otworzyłam drzwi chłopcom i zaprosiłam ich do środka. Zajęli swoje miejsca przy stole i zaczęli konsumować przygotowany przeze mnie posiłek. Niall jednak nie wyglądał za dobrze, ale uznałam, że pewnie przesadził z napojami wysokoprocentowymi. Na co dzień nie pije, ale kiedy pójdzie na imprezę potrafi nieźle się urządzić.
     Chłopakom bardzo smakowało spaghetti. Pomogli mi posprzątać naczynia i wyszli zostawiając mnie samą z Horan'em. Chłopak usiadł na kanapie. Ja zrobiłam to samo i oparłam głowę na jego ramieniu. Na początku pomiędzy nami panowała kompletna cisza. Każde z nas uciekło gdzieś myślami. Ja dokładnie analizowałam słowa, które jakiś czas temu powiedział mi Adam. Powoli odchodziłam do wniosku, że ma całkowitą rację. To tylko dodało mi odwagi do wyjawieniu Niall'owi prawdy.
     Nagle cisza została przerwana.
- Strasznie się cieszę na ten weekend - powiedziałam.
- Ja też. Będziemy chodzić na spacery wzdłuż plaży. Będziemy mieć cały ten czas dla siebie.
      Uśmiechnęłam się.
- Kocham cię - powiedział

    Jego twarz w tamtym momencie była bardzo poważna, co nigdy wcześniej mu się w takim momencie nie zdarzało. Niall spojrzał mi w oczy by po chwili złączyć nasze usta w całość. To niewiarygodne jak bardzo do siebie pasowały. Zupełnie jak klucz do zamka.
     Horan usadził mnie na swoich kolanach. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w siebie, lecz potem nasze wargi znowu się złączyły. Wplotłam palce w jego włosy, a on swoje usadowił na moich biodrach. Po chwili jego wargi przeniosły się na moją szyję i obojczyki. Dobrze wiedział, że to był mój słaby punkt. Domyślałam się do czego zamierza, ale chyba w moim zachowaniu próbował znaleźć jakieś pozwolenie do dalszego działania. Chciałam tego, ale nie teraz. Nie jestem jeszcze na to gotowa.
     W końcu Niall zaprzestał dalszego działania, odgarnął mi kosmyk włosów z twarzy i spojrzał na mnie.
- Jesteś piękna.
     Uśmiechnęłam się i wtuliłam w jego tors.

____________________________________________________

Tadaaaaam.!! I jest kolejny rozdział :) Jak wrażenia.? 
Wiem, mieliście nadzieję, że Niall się otrząśnie, ale to tylko nadaje dramatyzmu xd Spokojnie...wszystko się ułoży ;D Czekam na Wasze opinie.
Kolejny rozdział mam już prawie napisany ale dodam go jak będzie 6 KOMENTARZY.!! 
Nie zawiedźcie mnie ;*

BUZIOLE <3

niedziela, 13 kwietnia 2014

"W zdrowiu i chorobie" - CHAPTER 5

Jeżeli już czytasz nie zaszkodzi Ci skomentować. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie wielka motywacja do dalszej twórczości :)


~Oczami Laury~
 
  Oficjalnie uważam, że jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Nie spodziewałam się TAKIEJ niespodzianki. Nie spodziewałam się, że Niall tak szybko o nas powie. Nie spodziewałam się takiej reakcji fanek. Myślałam, że następnego dnia będę zalewana hejtami, ale tak nie było. Oboje dostajemy wiadomości w stylu "Jesteście taką piękną parą. Widać, że się kochacie. Szczęścia". Chyba naprawdę mnie lubią. Cieszę się, że te wszystkie dziewczyny chociaż w małym stopniu mnie akceptują. A Niall... W życiu bym nie pomyślała, że będziemy tak zgodną parą. Rozumiemy się bez słów. Żadne z nas nie pozwoli drugiemu się smucić. To wszystko jest jak sen, z którego nie chcę się obudzić. Nigdy.
     Dzisiaj chłopcy mają jakąś sesję, a wieczorem idziemy do Ed'a na jakąś imprezę czy coś. Poznam Ed'a Sheeran'a. Już nie mogę się doczekać.
     Razem z dziewczynami byłyśmy na zakupach.  Wracając postanowiłyśmy, że zajdziemy jeszcze do kawiarni. Złożyłyśmy zamówienie i zajęłyśmy stolik.Siedząc tak zauważyłam znajomą mi sylwetkę. Stała tyłem, więc nie widziałam twarzy. Domyślałam się jednak kto to jest. Nagle osoba się odwróciła i teraz miałam pewność. Isabelle. Tylko co ona tutaj robi? Nie widziałam jej 2 lata. Była moją najlepszą przyjaciółką. Chodziłyśmy że sobą wszędzie. Mówiłyśmy  sobie o wszystkim. Pewnego dnia wyjechała bez słowa i nasz kontakt się urwał. Ciekawe co ją skłoniło by wrócić do Londynu, bo na pewno ja nie jestem powodem jej przyjazdu.
     Miałam nadzieję, że dziewczyna mnie nie zauważy. Myliłam się, bo Isabelle zaczęła iść w stronę stolika, przy którym siedziałam.
- Laura.! - dziewczyna przytuliła mnie do siebie - Dawno się nie widziałyśmy. Zmieniłaś się.
- Cześć Bell. Co cię tu sprowadza?
- Dostałam się do tutejszej agencji modelek.
- To świetnie. Zawsze o tym marzyłaś - powiedziałam.
- Tak, ale słyszałam, że tobie też się powodzi. Jesteś dziewczyną Niall'a Horana.
- Skąd to wiesz?
- Jesteście na okładce dzisiejszej gazety - podała mi egzemplarz.
     Rzeczywiście. Byliśmy na okładce. Odszukałam artykuł i zaczęłam czytać: "Na wczorajszym koncercie w Londynie Niall Horan ogłosił, że od jakiegoś czasu spotyka się z niejaką Laurą Morawską. Chłopak zadedykował jej piosenkę LITTLE THINGS. Czy to początek gorącego romansu?"
- Początek gorącego romansu? Co? Jaki gorący romans? - zdziwiona wpatrywałam się w artykuł.
- Laura nie bierz tego do siebie. To są brukowce. Niedługo będą pisać niestworzone historie o was. Ludzie chcą sensacji.
- Masz rację El. A właśnie. Dziewczyny to jest Isabelle, Isabelle to jest Eleanor, Perrie i Danielle - powiedziałam.
- Miło mi poznać. Ja niestety muszę iść. Niedługo mam sesję - pożegnałyśmy się i Bell wyszła.

***

     Gdy dotarłyśmy do domu chłopcy już na nas czekali. Wszyscy siedzieli w salonie i oglądali coś w telewizji. Z wyjątkiem Niall'a. Nagle wszystkie oczy zostały zwrócone na mnie.
- Laura musimy ci coś powiedzieć - zaczęłam się bać tego, co za chwilę usłyszę - Jedziemy na weekend na plażę. Mamy nadzieję, że w ten sposób możemy ci jakoś pomóc.
     Nie wiedziałam co powiedzieć... Wyjeżdżamy z mojego powodu? I niby jak to ma mi pomóc? Przecież to nie wpłynie na reakcję Niall'a. To w niczym nie pomoże. Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej to już za 2 dni. Nie wiem czy bedę miała odwagę mu powiedzieć. Złamę mu serce, ale Liam ma rację. Bardziej go zranię jak mu nie powiem.
     Chłopcy powiedzieli, ze Niall jest w swoim pokoju, więc tam poszłam.Gdy weszłam do pomieszczenia Horan już tam był. Uśmiechnął się do mnie ciepło, wstał z łóżka i przytulił mnie do siebie. W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie.
- Tęskniłem - powiedział i mnie pocałował.
- Niall... nie widzieliśmy się 4 godziny.
- Dla mnie każda chwila spędzony bez ciebie trwa wieczność - te słowa wywołały na mojej twarzy uśmiech.
     Nasze twarze dzieliły centymetry po czym nasze usta złączyły się w pocałunku. Niall całował delikatnie. Tak jakby bał się, że mnie ugryzie. Jednakże w te pocałunki wkłada dużo uczucia. Uwielbiam być przez niego całowana. Wtedy liczy się tylko on. Nikt inny. Tak bardzo go kocham.
     Leżeliśmy razem na łóżku. Wtulona w tors chłopaka kreśliłam na nim kółka, a on głaskał mnie po włosach. Milczeliśmy. Nie potrzebowaliśmy rozmowy w tamtej chwili. Chcieliśmy cieszyć się swoją bliskością.
- Chłopaki ostatnio dziwnie się zachowują. Tak jakby coś wiedzieli, ale bali mi się powiedzieć - serce zaczęło mi walić mocniej. To nie może teraz wyjść na jaw.
- Jedziemy w weekend na plażę - powiedziałam.
- Serio? To super. Będziemy mieć trochę czasu dla siebie.
     Mało brakowało, a bym mu wszystko powiedziała. Nie potrafię go oszukiwać. Czuję, że to się źle skończy, ale muszę mu powiedzieć. I zrobię to. W weekend.

~ Oczami Niall'a ~

     Niedługo idziemy do Ed'a. Zaprosił nas, bo chce nam kogoś przedstawić. Przy okazji zaprosił pare innych osób do towarzystwa. Poza tym Ed chce poznać Lau. Dzisiaj zadzwonił do mnie i ochrzaniał za to, że dowiaduje się o moim związku z gazet. Uuuups...

***

- Denerwuję się trochę - powiedziała Laura kiedy staliśmy pod domem Sheeran'a.
- Nie masz czego. Ed jest wporządku. Polubi cię, zobaczysz - powiedziałem i wziąłem Laurę za rękę.
     Po chwili drzwi się otworzyły, a za nimi staną płomiennowłosy. Przywitał się z nami, a ja przedstawiłem Lau. Myślę, że zrobiła na nim dobre wrażenie. Weszliśmy do środka. Ed nigdy nie lubił tłumów, więc w domu nie było dużo osób. Nagle do Ed'a podeszła jakaś dziewczyna.
- To jest Isabelle. Jest początkującą modelką.
- Miło mi was poznać. Jestem wielką fanką - brunetka uśmienęła się promiennie.
- Nam też jest miło - powiedział Liam.
     Zabawa się rozkręcała. Wszyscy się dobrze bawili. Z wyjątkiem Laury. Mam wrażenie, że coś ją gryzie. Tylko co? Nie chcę się dopytywać, bo wiem, że i tak mi nie powie. Chciałbym jej jakoś poprawić humor. Nie lubię kiedy jest smutna...
     Zaprowadziłem ją do jakiegoś pokoju. Usiedliśmy na łóżku. Ująłem jej dłoń i spojrzałem głęboko w oczy. Ujrzałem w nich niepewność i strach. Czy to przeze mnie? Czy coś jej zrobiłem? Dziewczyna spuściła głowę. Natychmiast chwyciłem ją za podbródek i zmusiłem aby na mnie spojrzała. W jej oczach zaczęły zbierać się łzy.
- Laura co się dzieje? - zapytałem.
- Nic.
- Laura przecież widzę, że coś się dzieje - po policzku Laury spłynęła pojedyncza łza.
- Nie chcę o tym gadać - odpowiedziała.
     Nie zadawałem więcej pytań tylko ją przytuliłem. Laura wtuliła się w mój tors i wybuchła płaczem. Próbowałem ją w jakiś sposób uspokoić jednak nie za bardzo mi to wychodziło. W końcu dziewczyna odsunęła się ode mnie. Nie czekając na nic pocałowałem ją. Nie chciałem żeby się smuciła, a tym bardziej płakała.
     Zadzwoniłem do brata Laury z prośbą o przejechanie. Ona musi odpocząć. Nie wiem co ją gryzie, ale czuję, że to poważna sprawa skoro doprowadziła ją do takiego stanu. Nie chcę na nią naciskać i prosić aby mi powiedziała, bo wiem, że i tak tego nie zrobi. Muszę dać jej trochę czasu. Niedługo potem przyjechał Adam i zabrał Lau do domu.

***

    Siedziałem na kanapie. Sam. Trzymałem w ręku puszkę piwa. Nie dałem rady pić. Nie po tym, co się wydarzyło. Uznałem, że jutro porozmawiam z Laurą.
     Nagle miejsce obok mnie zajęła Isabelle.
- Dlaczego taki przystojniak siedzi sam?
- Laura...
- Laura, Laura, Laura... - przerwała mi - Dlaczego ty w ogóle z nią jesteś hmm? Ona na ciebie nie zasługuje. Potrzebujesz prawdziwej kobiety - dziewczyna usiadła okrakiem na moich kolanach i próbowała mnie pocałować, lecz odwróciłem głowę.
- Dobra. Skoro nie chcesz mnie pocałować to może się że mną napijesz? - zgodziłem się.
    Po chwili byłem napity do tego stopnia, że chwiałem się na nogach. Dziewczyna była w o wiele lepszym stanie. Nagle wstała, wzięła mnie za rękę i zaczęła prowadzić schodami na górę.

___________________________________

BAM.!!! Jest 5 rozdział :) Tęskniliście? Mam nadzieję, że wybaczycie mi miesięczną nieobecność.
Jak myślicie, co będzie dalej? Mogę Wam zdradzić tylko tyle, że akcja się rozwinie. Baaardzo szybko :))
Następny bd...no właśnie, kiedy będzie? To zależy od Was :))

PS. Kryńska dziękuję za komentarze ;P

poniedziałek, 10 marca 2014

"W zdrowiu i chorobie" - CHAPTER 4

Jeżeli już czytasz nie zaszkodzi Ci skomentować. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie wielka motywacja do dalszej twórczości :)



~Oczami Nialla~

     Obudziły mnie promienie słoneczne, które przedzierały się przez szparę pomiędzy zasłonami. Spojżałem w bok. Obok mnie leżała Laura. Wygląda tak słodko kiedy śpi. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nie mogłem uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę. Leżę koło dziewczyny, którą kocham. Nigdy nie wierzyłem w takie "szybkie" związki...do tej pory. Nie do wiary, że zdołałem się zakochać w ciągu zaledwie dwóch tygodni. To niesamowite jak szybko można stracić głowę dla drugiej osoby.
     Dzisiaj zabieram Laurę na nasz koncert.Chciałbym jej zrobić niespodziankę. Jaką? Mam zamiar podczas śpiewania LITTLE THINGS wziąć ją na scenę i zaśpiewać jej moją kwestię patrząc w jej oczy. Myślę, że to będzie super. A po piosence powiem wszystkim, że jestem z Laurą. Mam nadzieję, że obejdzie się bez nienawiści że strony fanek. To nie jest fajne kiedy cały świat nienawidzi twojej drugiej połówki.
     Umyty i ubrany zeszłem na dół i pokierowałem się do kuchni. Postanowiłem, że zrobię jej śniadanie do łóżka na dobry początek dnia. Zgadnijcie kto siedział w kuchni. Wiedziałem, że teraz to dopiero się zacznie.
- Ooo kogo my tu mamy - powiedział Louis - I jak? Było gorąco?
- Jeżeli spędziłeś upojną noc z El to tak - widziałem jak policzki dziewczyny pasiastego nabierają różowego koloru.
- Dobra masz mnie. To jak? Coś pomiędzy wami ten tego czy nie?
- No wiesz... Jesteśmy razem - powiedziałem.
- Ha.! Mówiłem wam, że się całowali - wtrącił się Harreh.
- Mama cię nie nauczyła, że nie wolno podglądać ludzi?
- Wiesz... Coś tam wspominała ale nie pamiętam żebym się do tego stosował.
     Zabrałem się za robienie śniadania. Nie ukrywam, że zrobiłem wszystko z drobną pomocą Eleanor. Po prostu pierwszy raz robię coś takiego i do tego nie znam się za dobrze na kobietach. El dała mi kilka naprawdę cennych rad, które mogą mi się przydać. W końcu razem z Lau doskonale się rozumieją.
     Zauważyłem, że chłopaki dziwnie się zachowują. Tak jakby wiedzieli coś, czego ja nie wiem. Ale przecież gdyby było coś nie tak to by mi powiedzieli. A może to wszystko mi się tylko wydaje?
     Gotowe śniadanie zaniosłem na górę. Otworzyłem drzwi sypialni i weszłem do środka. Laura dalej spała. Wyglądała tak niewinnie. Delikatnie położyłem się obok dziewczyny. Zacząłem składać pocałunki na jej twarzy. W końcu usłyszałem jej zasypany głos. 
- Dzień dobry księżniczko - powiedziałem i podałem tacę z jedzeniem - Zrobiłem ci śniadanie.
- Ojejku Niall... Nie musiałeś.
- Nie musiałem, ale chciałem. Będziesz się musiała przyzwyczaić - na twarzy dziewczyny pojawił się delikatny uśmiech. Uwielbiałem kiedy to robiła. Uśmiech jest jej wielkim atutem. Jest w nim coś takiego... Coś czego nie potrafię określić.
     Laura poszła do łazienki, a ja udałem się do salonu. Tam na kanapie siedziała czwórka moich przyjaciół i dziewczyny. Oglądali coś w telewizji. Gdy mnie zobaczyli zaczęli patrzeć na mnie jakoś dziwnie. Kurcze co im dzisiaj jest? Po chwili na dół zeszła Laura. Przywitała się ze wszstkimi ciepło po czym podeszła do mnie, a ja objąłem ją w talii. Cisza, która była do tej pory nie trwała jednak zbyt długo, bo po chwili film się skończył i wszyscy wstali że swoich miejsc. Dziewczyny uśmiechnęło się na nasz widok, a chłopaki...zabrali głos.
- Awww... Są i nasze gołąbeczki - odezwał się Harry.
- Jakie słodziaki - nie no... Louis pomału zaczyna mnie wkurzać.
- Dzwonił Paul. Za 2 godziny mamy zaczynać próby - poinformował mnie Liam.

~Oczami Laury~

     Udałam się do sypialni Nialla. Chciałam zabrać rzeczy i wrócić na te kilka godzin do domu. Jak to wszystko się szybko potoczyło. Jeszcze 2 tygodnie temu zupełnie nie znałam Horana, a teraz jesteśmy parą. To się nie mieści w głowie, że taka gwiazda jak on mógł się zakochać w kimś takim jak ja. Do niesamowite.
     Wytwarzała w głowie wczorajszą wypowiedź El. Mówiła, że nawet kiedy powiem Niallowi o nowotworze, on mnie nie zostawi. Chciałam mu powiedzieć, ale bałam się. Zamierzam mu powiedzieć, ale później. Dla mnie to trochę za szybko.
     Już miałam wychodzić, kiedy do pomieszczenia wszedł Liam. Chłopak popatrzył na mnie wzrokiem pełnym współczucia. Nie wiedziałam o co mu chodzi...dopóki się nie odezwał.
- To prawda? Masz raka? - zatkało mnie. Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć. Dlaczego El się wygadała? Do moich oczu zaczęły zbierać się łzy, które po chwili spływały strumieniami po moich policzkach. Liam nie czekając długo przytulił mnie. Nie wytrzymałam. Wybuchłam płaczem.
- Ciiii... Laura nie płacz.
- Błagam powiedz, że Niall o tym nie wie - powiedziałam przez łzy.
- Nie. Uznaliśmy, że sama musisz to zrobić - jego słowa odrobinę mnie uspokoiły, jednak nie wystarczająco by łzy przestały spływać po moim policzku - No już...spokojnie. Nikt mu nie powie. Dopilnuję tego.
- Dziękuję. A tak w ogóle skąd to wiesz?
- No wiesz... Ty zwierzyłaś się El. Ona powiedziała Louisowi, a on nie umie trzymać języka za zębami. Ale spokojnie. Obiecał, że nic nie powie Horanowi. Z resztą nikt mu nie pozwoli, bo wszyscy tego dopilnujemy.
- No i co ja mam ci teraz powiedzieć?
- Może zacznij od początku.
     Zaczęłam opowiadać Liamowi całą historię. Począwszy od dnia kiedy dowiedziałam się, że mam raka, czyli tego samego dnia wpadłam na blondyna na ulicy. Nie ukrywałam niczego, bo wiedziałam, że Liam mi pomoże. Przecież nie bez powodu jest "tatą" w zespole. Chłopak uważnie słuchał czasami zadając nurtujące go pytania. Na koniec powiedziałam mu o mojej obawie. Mianowicie o tym, że się boję powiedzieć o tym Niallowi. Chłopak jeszcze raz mnie przytulił.
- Laura, ja wiem, że się boisz, ale musisz mu powiedzieć. Niall nie jest typem faceta, który zostawia dziewczyny w takich sytuacjach. Wiem, że to trochę za wcześnie, ale za 3 tygodnie masz mieć operacje. Chyba nie sądzisz, że byłby zadowolony, gdyby się dowiedział o wszystkim, po fakcie prawda?
- Czekam na odpowiedni moment.
- Wiem. I wiem, że się boisz, ale musisz to zrobić. Bardziej go zranisz nie mówiąc mu o tym - po tych słowach Liam wyszedł z pokoju zostawiając mnie samą bijącą się z myślami.
***
     Szykowałam się na dzisiejszy koncert. Ubrałam się i zrobiłam delikatny makijaż. Nie lubię nakładać na siebie dużo tapety. Wolę wyglądać naturalnie.
     Za chwilę miał przyjechać po mnie kierowca chłopców. Nie ukrywam, że trochę się denerwuje, bo Niall ma podobno dla mnie jakąś niespodziankę. Nie mogłam sie już doczekać.
     Wiecie co? Adam znalazł sobie dziewczynę. Ma na imię Katherine. Jest naprawdę super no i daje szczęście mojemu bratu, a to jest dla mnie najważniejsze.
     Niecałe 10 minut później byłam już w drodze do miejsca, gdzie miał się odbyć koncert One Direction. Pod budynkiem było tyle piszczących, że musiałam wchodzić tylnym wejściem. Przy drzwiach czekał na mnie Horan. Na mój widok uśmiechnął się szeroko i mnie pocałował. Dla mnie w tamtym momencie czas się zatrzymał.
   
~Oczami Nialla~

     Nadeszła TA chwila. Niedługo miała nadejść moja solówka. Laura stała za kulisami i uważnie przyglądała się show. Powoli zacząłem iść w jej stronę. Ująłem jej dłoń. Dziewczyna spojrzała na mnie zdziwiona. Nie spodziewała się tego. Z resztą o to mi chodziło. 

     Trzymając Laurę za rękę wyszliśmy na środek sceny. Spojżałem jej w oczy i zacząłem śpiewać.

" You'll never love yourself half as much as I love you
You'll never treat yourself right darlin, but I want you too
If I let you know I'm here for you
Maybe you'll love yourself like I love you, oh"


     Widziałem jak po policzkach Lau spływają łzy. Wzruszyła się. Naprawdę się wzruszyła. Gdy piosenka się skończyła dziewczyna rzuciła mi się na szyję. 
- Chcielibyśmy wam kogoś przedstawić - zaczął Liam. Gdy z Lau odsunęliśmy się od siebie widziałem w jej oczach zdziwienie. Objąłem dziewczynę w talii. Więc teraz ją zabieram głos.
- Dobrze wiecie, że od XFactora dużo się zmieniło w moim życiu. Od tamtego też czasu nie byłem z nikim...do teraz. Nie wiem jak mam wam to wszystko przekazać. To dla mnie bardzo trudne, bo boję się waszej reakcji. To jest Laura - wskazałem na dziewczynę - Od jakiegoś czasu jesteśmy razem. Mam nadzieję, że obędzie sie bez nienawiści, bo chciałbym, żebyście zaakceptowali mój wybór. Chciałbym, abyście przyjęli ją ciepło, bo to dla mnie bardzo ważne i wy też jesteście dla mnie ważne. Nic tego nie zmieni.
     O dziwo fanki zareagowały bardzo pozytywnie, co mnie zaskoczyło, bo wiem, jak było z chłopakami. Wiem też, że to ich raniło. Bardzo. Na szczęście ją nie mam tego problemu i razem z Laurą możemy być razem. Bez żadnych przeszkód.

_______________________________________________

Najpierw chciałabym podziękować za te miłe komentarze pod poprzednim rozdziałem. To dla mnie bardzo wiele znaczy.
Dzisiaj kolejny rozdział i mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Następny rozdział dodam jak będzie 6 KOMENTARZY 

wtorek, 4 marca 2014

"W zdrowiu i chorobie" - CHAPTER 3

Jeżeli już czytasz nie zaszkodzi Ci skomentować. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie wielka motywacja do dalszej twórczości :)



*2 tygodnie później*
~Oczami Laury~


     Minęły 2 tygodnie odkąd znam One Direction. Od tamtej pory widzimy się codziennie. Spędzamy razem mnóstwo czasu. Nawet zaczęłam zachowywać się tak, jak przed chorobą. To dzięki chłopakom. Potrafią poprawić humor. Strasznie się z nimi zaprzyjaźniłam, szczególnie z Niallem. Aż trudno uwierzyć, że przez taki okres czasu staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi. Mówimy sobie o wszystkim...no może prawie, bo nie powiedziałam mu o TEJ jednej rzeczy. Powiem mu i chłopakom ale nie teraz. Wiem, że mam niewiele czasu, bo za 3 tygodnie mam być operowana, ale wolę poczekać na odpowiedni moment. Nie chciałabym ich teraz stracić przez to, że mam raka. a bardzo mi na nich zależny.
     Dzisiaj chłopcy zaprosili mnie do siebie na noc. Organizują jakiś wieczór filmowy czy coś. Nialler ma po mnie przyjść o 20. Była godzina 18.30, więc postanowiłam, że zacznę się szykować. Wzięłam prysznic i założyłam ubrania, które wcześniej sobie przygotowałam. Zrobiłam delikatny makijaż i wysuszyłam włosy. Nim się obejrzałam była 19.45. Zbiegłam pi schodach i usiadłam na kanapie w w salonie czekając na dzwonek.
     Nagle do moich uszu dobiegł ten dźwięk. Wstałam z kanapy i ruszyłam przez korytarz w stronę drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam nie kogo innego tylko Horana.
- Cześć Księżniczko - powiedział z usmiechem. Od jakiegoś czasu tak mnie nazywał. - Gotowa?
- Tak - odpowiedziałam - Adam wychodzę.!
- Baw się dobrze - usłyszałam.
     W willi chłopaków już czekały Pezz, El i Dan. Wszyscy rozsiedliśmy się na kanapie, fotelach i podłodze. Louis włączył "Silent Hill".
     Trwało wybieranie kolejnego filmu kiedy Louis wpadła na genialny, jego zdaniem pomysł. Mianowicie gra w prawdę czy wyzwanie. Dziewczyny i Hazz, Liam oraz Zayn uznali, że to niezły pomysł. Pozostaliśmy tylko ja i Niall. Znałam chłopaków na tyle dobrze, żeby uznać, że gra z Louisem w tą gra jest niebezpieczna. Niall opowiadał mi jak kiedyś w to grali. Po wybraniu wyzwania Zayn musiał iść w samych bokserkach do centrum Londynu. Następnego dnia był na okładkach wszystkich gazet: "Zayn Malik paraduje po Londynie w samych bokserkach".
     Długo nas namawiano, ale ulegliśmy dla świętego spokoju. Usiedliśmy w kółku, a Louis zakręcił butelką. Wypadło na Liama. Wybrał prawdę i musiał powiedzieć kiedy ostatnio kochał się z Danielle i powiedzieć jak było. Dan od razu strzeliła buraka. W sumie nie dziwię jej się, bo też bym nie chciała, żeby mój chłopak zdawał relację z TYCH spraw. Potem padło na Harrego, który musiał zrobić Louisowi malinke na szyi. Następny był Louis. Musiał zadzwonić pod przypadkowy numer i złożyć ofertę kupna krowy. Cała rozmowa była na głośnomówiącym, więc chłopaki z trudem powstrzymywali się od śmiechu. W końcu Louis zakręcił butelką i wypadło na...NIALLA.
- Nooo Blondasku... Prawda czy wyzwanie?
- Ummm... Wyzwanie.
     Louis przez chwilę zastanawiał się nad zadaniem dla Horana, lecz w końcu powiedział:
- Pocałuj Laurę.
     W tamtej chwili mnie zatkało. Nialla zresztą też. Chłopak spojrzał na pasiastego, który tylko poruszył brwiami i powiedział cicho: "Jeszcze mi za to podziękujesz". 
     Bałam się tego, co się za chwilę wydarzy. Bałam się, że poczuję coś do niego, a ja nie mogę się teraz zakochać. Nie w nim. Boję się, że go zranię. Nie chcę, żeby cierpiał.
     Niall spojrzał na mnie tak, jakby chciał wyczytać z mojej twarzy pozwolenie. Nie
wiedziałam jak mam zareagować. Chciałam go pocałować, nawet bardzo, bo chłopak mi się naprawdę podobał, ale jak już wcześniej wspomniałam bałam się. 
     Chłopaki coraz bardziej się niecierpliwili, Niall wciąż mi się przyglądał. Nie wytrzymałam. Wstałam i wyszłam z domu. Zdaję sobie sprawę, że zrobiło się smutno blondynowi, ale ja po prostu nie mogę.
     Chwilę później drzwi się uchyliły, a zza nich wyszła Eleanor.
- Laura co się dzieje?
- Ja nie mogę go pocałować. N-nie mogę. Boję się.
- Powiem ci coś w sekrecie. Louis mi dzisiaj powiedział, że podobasz się Niallowi. Dlatego wyleciał z tym pocałunkiem, bo chcą żebyście byli razem.
- Ale ja nie mogę z nim być. On będzie przeze mnie cierpiał.
- Skąd ta pewność.
- El ja umieram. Mam raka.
- Co.? Boże Laura - El przytuliła mnie mocno - Ale to nie zmienia faktu, że powinnaś tam wrócić. Znam Horana już dość długo i nie zostawi cię z powodu choroby. Będzie z tobą do końca. To wspaniały chłopak. Chodź do domu. Chyba nie chcesz, żeby mu było przykro.
- Dobrze. El czy mogę cie prosić o dyskrecję? To dla mnie ważne.
- Spokojnie, nikomu nie powiem. A teraz chodź.
     Gdy weszłam do salonu wszyscy spojrzeli na mnie. Trochę dziwnie się czułam, bo zdaję sobie sprawę z tego, że zraniłam Nialla. Chłopak wstał i po prostu wyszedł. Poszłam go poszukać. Siedział na łóżku w swoim pokoju i wlepiał wzrok w podłogę. Nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić jak on się musi teraz czuć. Przecież El mówiła, że mu się podobam. Laura weź się w garść i idź z nim porozmawiaj. Usiadłam obok chłopaka. Nawet nie wiedziałam od czego mam zacząć. 
- Strasznie cię przepraszam Niall.
- Nic nie szkodzi. Nie przejmuj się. Prawie nie boli. Problem w tym, że nawet odpowiadało mi wyzwanie Louisa, bo...bo zakochałem się w tobie. 
     Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. I co ja miałam teraz mu powiedzieć? Znalazłam się w beznadziejnej sytuacji. Spojrzałam na niego i utonęłam w tych błękitnych oczach. Jak to możliwe, że nigdy nie zauważyłam ich piękna. Dosłownie mnie zahipnotyzowały. Nawet nie zauważyłam kiedy nasze twarze zaczęły się zbliżać. Serce zaczęło mi walić jak oszalałe. Wiedziałam co zaraz się wydarzy. Bałam się tego, ale jednocześnie jakże bardzo pragnęłam.

     Nasze twarze dzieliły dosłownie milimetry. W końcu Niall delikatnie musnął moje wargi. W tamtej chwili nie myślałam nad tym, co robię. Po prostu oddałam się chwili i odwzajemniłam pocałunek. Wtedy już byłam pewna tego, co czuję do tego żarłoka. To niewiarygodne, że wystarczyły 2 tygodnie abym się zakochała. Tak właśnie. Zakochałam się. Teraz jestem tego pewna.

~Oczami Nialla~

     Jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi. Nie do wiary ile zmieniło się przez te 2 tygodnie. Byłem tylko trochę zły na Louisa, za te wyzwanie. Przecież obiecali, że nie będą się wtrącać. Jednak gdyby nie oni to pewnie nie byłbym teraz w swoim pokoju i nie całowałbym Laury. To wszystko jest jak sen na jawie. 
     Spojrzałem dziewczynie w oczy. Były przepełnione radością. 
- Kocham cię - powiedziałem.
- Ja ciebie też Niall.
     Zeszliśmy na dół. Wszyscy oglądali "3 metry nad niebem". Domyśliłem się, że dziewczyny wybierały film. Razem z Laurą zajeliśmy miejsce na kanapie. Film był naprawdę fajny chociaż nie jestem wielkim fanem filmów romantycznych, ale czuję, że przejdę nawrócenie. 
     Film się skończył. Była prawie 24. Byłem trochę zmęczony więc postanowiłem, że się położę. Laura brała prysznic więc zalogowałem się na tt i napisałem

"Czasem miłość przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie"

     Nie chciałem narazie ujawniać Laury. Miałem inny pomysł i mam nadzieję, że fanki polubią Lau albo chociaż zaakceptują mój wybór. To dla mnie bardzo ważne żeby moje fanki akceptowały moje wybory, bo one są dla mnie jak druga rodzina.

****

     Chciałbym na jutrzejszym koncercie oznajmić, że mam dziewczynę i przedstawić Laurę fankom. Chciałbym też dedykować jej Little Things.
- Masz ochotę pójść ze mną na nasz koncert jutro?
- Nie wiem czy to taki dobry pomysł... Będę cię rozpraszać.
- Nie wygłupiaj się. Dobrze wiesz, że tak nie będzie.
- No dobrze. Idźmy już spać, jestem zmęczona.
     Laura wtuliła się w mój tors. Pocałowałem ją w głowę i szepnąłem "Kocham Cię" po czym zasnąłem.

_____________________________________________________________

Nie chciałam Was dłużej trzymać w napięciu, więc postanowiłam przyspieszyć akcję :) 
Mam nadzieję, że rozdział Wam się podoba, bo był kończony dzisiaj na szybko, żeby tylko dodać, bo obiecałam pewnej osobie, że dodam ;D 
Już jutro zabieram się do pisania nexta i tym razem nie bd tak długo czekać...

środa, 19 lutego 2014

"W zdrowiu i chorobie" - CHAPTER 2

Jeżeli już czytasz nie zaszkodzi Ci skomentować. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie wielka motywacja do dalszej twórczości :)




~Oczami Niall'a~

- Kocham Cię.
- Ja ciebie też Niall.
   Nasze twarze dzieliły dosłownie milimetry. Delikatnie musnąłem jej wargi. Z czasem pocałunek stał się bardziej namiętny...

*DRYŃ*


    Ze snu wyrwał mnie budzik. No cóż Niall pora wstawać. Niechętnie wywlokłem się z łóżka i żółwim krokiem powędrowałam do łazienki. Tam wziąłem prysznic, ułożyłem moją blond czubryne i jeszcze na chwilę powędrowałem do pokoju. W końcu nie będę paradować w bokserkach cały dzień jak Hazz. To nie w moim stylu.
    Założyłem ubrania, które przed chwilą wyjąłem z szafy. Postanowiłem, że zejdę na dół i zrobię coś do jedzenia chłopakom. Jednak gdy wszedłem do salonu poczułem zapach przygotowywanego śniadania. "Czyżby wstali?" pomyślałem.
    W kuchni zobaczyłem Liama smażącego naleśniki, a reszta chłopaków? Reszta najzwyczajniej w świecie zdychała.
- Dzieńdoberek wszystkim.!
- Niall, błagam cię, nie tak głośno, głowa mi pęka - powiedział Harry po czym złapal się za głowę.
- Oooo... Czyżby męczył cię kac Harry? Za mało wczoraj wypiłeś?
- Spadaj Niall.
     Już po chwili siedzieliśmy przy stole i konsumowaliśmy przygotowany przez Liam'a posiłek. Chłopaki rozmawiali o wczorajszej imprezie, Harry chwalił się swoim nowy podbojem, a ja...? Ja patrzyłem się w jeden punkt i myślałem o dzisiejszym śnie. Dziwne jest to, że nie pamiętam jedynie wyglądu dziewczyny. Co to mogło oznaczać? czy to możliwe, że niedługo się zakocham? A jeżeli nawet to w kim?
- Ziemia do Niall'a - powiedział LIam machając mi ręką przed twarzą.
- Coś mówiłeś? - zapytałem
- Pytaliśmy się jak ci miną wczorajszy dzień.
- No wiecie...normalnie.
   Miałem nadzieję, że chłopaki nic nie wywęszą, ale oni znają mnie zbyt dobrze. Po mojej wypowiedzi chłopaki spojrzeli na siebie znacząco.
- Dobra gadaj...kim ona jest? - rzucił Louis.
    A jednak wywęszyli..
- Jaka ona? O co wam chodzi?
- Niall nie udawaj tylko wal prosto z mostu. Przed nami nic nie ukryjesz.
    Próbowałem jakoś ominąć ten temat. Nie chciałem im nic mówić. Im mniej wiedzą tym lepiej śpią. Ale niestety, chłopaki byli nieugięci, a mi zaczynało brakować wymówek. W końcu się poddałem i powiedziałem im, że wczoraj wpadłem na dziewczynę z sąsiedztwa. 
    No i wtedy się zaczęło przesłuchanie: "Jak wygląda?", "Jak się nazywa?", "Ile ma lat?", "Wziąłeś od niej numer?". A kiedy opowiedziałem im wszystko to Harry powiedział "Mogłeś ją pocałować.! Dlaczego tego nie zrobiłeś?". Pocałować? Czy on już całkiem zgłupiał? Przecież ja nie znam tej dziewczyny, to nie w moim stylu.
- Idź do niej - powiedział Louis.
- Na mózg ci padło? Nie zrobię tego.!!
- Dlaczego nie? W sumie to nawet dobry pomysł. Od X-Factora nie miałeś dziewczyny. Możesz ją bliżej poznać, a resztę zostaw nam - po skończonej wypowiedzi Zayn poruszył brwiami.
- Ja nie jestem tego taki pewien - ciągle miałem wątpliwości. To bardziej w stylu chłopaków, nie moim.
- Weź nie pękaj Niall, będzie dobrze - odezwał się Harry-expert.
- No dobrze, pójdę tam. Ale żeby było jasne. Macie się do tego nie mieszać. Rozumiemy się?
- Tak jest sir - odpowiedzieli chórem i zasalutowali.

~Tymczasem oczami Laury~

    Powoli otworzyłam powieki i spojrzałam na zegarek, była 10.30. Nie chciało mi się wstawać, bo tej nocy nie mogłam zasnąć. Nietrudno się domyśleć dlaczego. Prawie całą noc nad tym wszystkim myślałam i postanowiła, że spróbuję się tym nie przejmować. Zdaję sobie sprawę z tego, że to będzie trudne, ale muszę spróbować, nie tylko dla mnie ale też dla mojego brata. Muszę spróbować cieszyć się życiem, nie ważne ile czasu mi jeszcze zostało.
    Pomału podreptałam do łazienki. Zdjęłam z siebie piżamę i weszłam do kabiny prysznicowej. Odkręciła kurek i już po chwili po moim ciele spływały zimne krople wody, jednocześnie dając mi odrobinę relaxu. Właśnie tego potrzebowałam w tamtej chwili.
    Wytarłam swoje mokre ciało i założyłam ubrania, które przygotowałam wcześniej. Zrobiłam delikatne kreski eyelinerem, a włosy pozostawiłam rozpuszczone. Wyszłam z łazienki i pokierowałam się w stronę kuchni. Tam znalazłam Adama robiącego śniadanie.
- O Laura już wstałaś. Jesteś głodna? - pokiwałam twierdząco głową po czym delikatnie się uśmiechnęłam - Ej, ej  widziałem to. Czyżby poprawił ci się humor?

- Odrobinę.
- Cieszę się. Miło widzieć cię uśmiechnięta.
-------
    Po skończonym posiłku pomogłam bratu posprzątać brudne naczynia po czym umyłam zęby. Gdy schodziłam na dół usłyszałam dzwonek do drzwi. Ruszyłam w ich stronę i nacisnęłam klamkę. Widok osoby stojącej przede mną zamurował mnie. Tą osobą był nie kto inny tylko Niall Horan, chłopak, na którego wczoraj wpadłam. Horan uśmiechną się delikatnie i powiedział:
- Hej. Pomyślałem, że wpadnę i zobaczę jak się czujesz. Jestem Niall.
    Doskonale znałam jego imię, w zasadzie to nie tylko, bo jestem Directioner. Sadzę, że on o tym wiedział. Uśmiechnęłam się i ścisnęłam jego dłoń wcześniej wypowiadając moje imię. Zaprosiłam blondaska do środka i zaprowadziłam do salonu. Chłopak usiadł na kanapie, a ja nalałam nam soku pomarańczowego.    Szczerze to trochę zadziwiła mnie jego wizyta. W końcu nie codziennie goszczę w swoim domu międzynarodowe gwiazdy.
------
     Bardzo dobrze nam się rozmawiało, a Niall jest bardzo miły i nie do wiary jak bardzo jesteśmy do siebie podobni. Oboje uwielbiamy Ed'a Sheeran'a, często odwiedzamy Nando's i Starbucks'a. No i oczywiście....oboje mamy zamiłowanie do muzyki. Ja od jakiegoś czasu wstawiam cover'y znanych piosenek na youtube, on jest członkiem One Direction. No i oczywiście oboje gramy na gitarach. Nawet mamy takie samem modele, tylko że on o tym nie wie, bo nic mu nie mówiłam.
     Dowiedziałam się bardzo dużo o życiu na trasach koncertowych, czy tez o jego rodzinnym mieście-Mullingar. Jakoś tak zaciekawił mnie i może kiedyś tam pojadę.
- Masz ochotę na wypad do Starbucks'a? - zapytał.
- Hmmm... W sumie to czemu nie.
     Nałożyłam marynarkę i wyszliśmy z domu. Pewnie uznacie, że to trochę dziwne, ale zachowywaliśmy się jak dobrzy przyjaciele. Wygłupialiśmy się, śmialiśmy i w ogóle. W tamtej chwili nie myślałam o nowotworze i nie ukrywam, że blondyn mi się spodobał.
     Już po chwili siedzieliśmy w Starbucks'ie i piliśmy nasze zamówienia. Niall opowiadała o chłopakach, a ja uważnie słuchałam. Nagle drzwi otworzyły się. Własnie weszło czterech bardzo dobrze mi znanych chłopaków. Nialler przedstawił nas wzajemnie. 
     Cały zespół jest super. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy ze 3 godziny. Chłopaki cały czas się wygłupiali przez co aż płakałam ze śmiechu. Naprawdę dobrze się bawiłam i chyba nie muszę mówić kto mnie odprowadził pod sam dom.

~Oczami Nialla~
    
      Gdy weszliśmy do domu, było tam zupełnie czysto. No tak chłopaki pewnie zamówili serwis sprzątający. Zawsze tak robią, bo nie chce im się sprzątać tego burdelu po imprezie. 
     Dobrze się bawiłem z Laurą. Jest naprawdę super i nawet mamy trochę ze sobą wspólnego. Kto wie, może to początek nowej znajomości? Czas pokaże. Chłopaki najwyraźniej też ją polubili, może nawet za bardzo, bo od 20 minut mi dokuczają.
- Fajna ta twoja Laura - Harry klepną mnie po ramieniu.
- Po raz chyba setny powtarzam, że nie jest moja.!!!
      Miałem dosyć tego ich gadania więc wstałem z kanapy i udałem się do pokoju. Zabarykadowałem drzwi i zalogowałem się na TT. Patrzyłem tweet'y fanek jednak moją uwagę przykuł ten jeden:

"Dziękuję za poprawienie humoru :) xx"
     To od Laury. Szybko jej odpisałem i dałem follow.

_____________________________________________

I takim oto sposobem jest 2 rozdział. Zdaję sb sprawę, że trochę Was zaniedbałam, za co przepraszam :)) Postaram się bardziej przyłożyć i jeszcze w tym tyg dodać next.
Piszcie co o tym sadzicie i piszcie ewentualne uwagi i pomysły na dalsze party ;))
Mam nadzieję, że rozdział się Wam podoba <3

niedziela, 19 stycznia 2014

"W zdrowiu i chorobie" - CHAPTER 1

Jeżeli już czytasz nie zaszkodzi Ci skomentować. Dla Ciebie to tylko chwila, A dla mnie wielka motywacja do dalszej twórczości :)


~Oczami Niall'a~

     Od dzisiaj mamy miesiąc wolnego. Należało nam się trochę odpoczynku od piszczących fanek, podpisywania płyt, prób i po raz pierwszy od 5 miesięcy się wyśpię.
     Razem z chłopakami kupiliśmy dom, a właściwie to willę na obrzeżach Londynu. Mieliśmy nadzieję, że tu będziemy mieli więcej prywatności, bo wybraliśmy jedną z najspokojniejszych miejsc. Dom, to znaczy willa była ogromna. Może nawet trochę za duża dla nas pięciu.
     Po zaniesieniu walizek do naszych pokoi, chłopaki zaczęli gości. Chcieli zrobić domówkę. Szczerze to nie miałem ochoty na imprezowanie. Chociaż dzisiaj daliby sobie spokój. Dopiero przyjechaliśmy.
     Postanowiłem, że udam się na spacer. Wiecie...zapoznam się z okolicą i takie tam. Poza tym odrobina świeżego powietrza mi nie zaszkodzi. W sumie to nawet wyjdzie mi na dobre, bo ostatnio naprawdę rzadko wychodziłem. Po prostu nie było czasu.
     Wyszedłem z domu. Chodziłem sobie chodnikiem zupełnie nie wiedząc dokąd idę. Nigdy nie byłem w tej części Londynu. Miałem nadzieję, że się nie zgubię. Bardzo często mijały mnie zakochane pary. Widząc tych wszystkich szczęśliwych ludzi na mojej twarzy pojawiał się delikatny uśmiech, w środku jednak trochę in zazdrościłem. Od X-Factor'a nie miałem nikogo. Owszem, w gazetach pojawiały się plotki, że mam dziewczynę, ale to wszystko było ustawione przez Modest. Nie było mi dobrze z tym, że musiałem udawać i okłamywać fanów. To nie było w porządku wobec nich ale co miałem robić? Liam, Louis i Zayn mają dziewczyny więc ich nie wykorzystują. Pozostaję tylko ja i Hazz. Fajnie by było mieć kogoś, kto wspierałby cię, był przy tobie zawsze kiedy tego potrzebujesz i budził cię uśmiechem każdego ranka.
     Rozmyślając nie zwracałem uwagi na to gdzie idę i po chwili wpadłem na kogoś, a raczej na jakąś dziewczynę. Podniosła głowę i spojrzała na mnie swoimi zeszklonymi oczami. Płakała.



- Prze-przepraszam - wydusiła i próbowała mnie ominąć ale złapałem ją za nadgarstek uniemożliwiając odejście. Dziewczyna spojrzała na swoją rękę, która trzymałem, a potem przeniosła swój wzrok na mnie. Po jej policzku spłynęła łza. Moją uwagę przykuł naszyjnik z napisem "Laura", który miała na sobie. Przerwałem ciszę mówiąc:
- Dlaczego płaczesz? - po tym dziewczyna wybuchła jeszcze większym płaczem. Nie myśląc przytuliłem ją do siebie pozwalając jej się wypłakać.
- Ciiii - pogłaskałem ją po plecach - Odprowadzę cię do domu. Nie możesz wracać w tym stanie - czułam jak dziewczyna kiwa twierdząco głową.
     Szliśmy w całkowitej ciszy. Blondynka od czasu do czasu ciągała nosem. Bałem się zacząć rozmowę na jakikolwiek temat, bo bałem się jej niechcący zdołować jeszcze bardziej. Wolałem milczeć. Ale zaraz...gdzie my w ogóle idziemy? Dziewczyna nie podała mi przecież adresu.
- Ummm... Dokąd my tak właściwie idziemy? - zapytałem cicho.
- Baker Street 10* - jej głos był ledwo słyszalny.
 'To obok nas' pomyślałem.
     Szliśmy przez dłuższą chwilę gdy nagle zatrzymaliśmy się przed dużym drewnianym domem.
- Dziękuję za wszystko. Jesteś bardzo miły - blondynka wymusiła delikatny uśmiech na swojej twarzy i ruszyła w stronę drzwi.
- Jestem - nie zdążyłem dokończyć, bo drzwi się zamknęły. Dodałem cicho - Niall.

~Oczami Laury~

     Czuję się fatalnie. Nawet to, że odprowadził mnie Sam Niall Horan nie zrobiło na mnie wrażenia. Trochę mi głupio, mogłam coś powiedzieć... Bo co. Miałam udawać szczęśliwą i zacząć piszczeć mu w twarz? To zupełnie nie w moim stylu. Poza tym kto normalny chodziłby uradowani po tym, jak dowiaduje się, że ma raka i nie wiadomo czy z tego wyjdzie? No właśnie...
     Powoli weszłam do salonu, gdzie znalazłam Adama, który kiedy mnie zobaczył wstał z kanapy i mnie przytulił. Natychmiast się rozpłakałam.
- Tak strasznie się boję - wydusiłam.
- Laura musisz być silna. Wiem, że się boisz, ale zapewniam cię, że wszystko będzie dobrze.
- A jeżeli lekarze popełnią jakiś błąd i umrę?
- Nawet tak nie myśl słyszysz? Poza tym, to najlepsza klinika w Anglii. Pracują tam naprawdę świetni lekarze. Nie ma mowy o jakimkolwiek błędzie. A teraz leć się przebierz w suche ubrania, a ja przygotuję coś na kolacje.
    Poczłapałam schodami na górę i weszłam do sypialni. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ubrania, które założyłam na siebie. Mój humor nadal nie należał do najlepszych.Chyba nic dzisiaj nie jest w stanie mi go poprawić. Mówi się trudno, ale naprawdę nie potrafię się uśmiechać w tej sytuacji. To dla mnie bardzo trudne. Gdyby nie Adam to...nawet nie chcę myśleć co by się wtedy stało. Pewnie załamałabym się i z rozpaczy coś sobie zrobiła.
     Gdy weszłam do kuchni zobaczyłam Adama nalewającego sok pomarańczowy do szklanek. Chłopak spojrzał na mnie i powiedział:
- Laura proszę cię nie smuć się.
- Jak mam nie być smutna? Wiesz jak to jest dowiedzieć się to tym, że się umrze? No właśnie, gówno wiesz.!
- Proszę cię uspokój się.
- Uspokój się.! Łatwo ci mówić.! To nie ty umierasz.! - wybuchłam płaczem i opadłam na kafelki. Brat natychmiast usiadł obok mnie i przytulił do siebie. Fakt, wiem o chorobie dopiero parę godzin, ale to mnie przeraża. Nie wiem co mam o tym myśleć. Boję się strasznie.
- Dzisiaj się ktoś wprowadził do tej willi obok. Nie zgadniesz kto - spojrzałam na niego pytająco biorąc do ust kawałek naleśnika - One Direction.!!!
     Normalnie to bym się chyba zaczęła dławić. Tym razem nie zrobiło to na mnie dużego wrażenia.
- Widziałem cię z Niallem. Ładnie razem wyglądanie - Adam puścił mi oczko.
- Nawet jeśli to co? On jest Niall, bożyszcze nastolatek Horan, a ja jestem tylko Laura.
- Myślę, że tylko Laura to wspaniała dziewczyna. Widziałem jak na ciebie patrzy. Spodobałaś mu się. Z resztą nie dziwię się. Jesteś naprawdę piękną kobietą. Z resztą kiedyś wsponinałaś, że Niall chciałby być z Directionerką.
     Wzruszyłam ramionami. Naprawdę teraz nie robiło to na mnie większego wrażenia. Odłożyłam brudne naczynia do zmywarki i udałam się do swojego pokoju.

~Oczami Nialla~

     Gdy weszłam do domu impreza nadal trwała. Muszę przyznać, że naprawdę się postarali, ale mogli oszczędzić sobie zapraszanie striptizerek. Naprawdę dziwnie się czułem kiedy tańczyły przy mnie ocierając się o moje ciało, więc postanowiłem, że przeczekam resztę zabawy w swoim pokoju. Zalogowałem się na twitter'a i napisałem "Nie płacz, bo coś się skończyło. Uśmiechaj się, bo coś się wydarzy". Postanowiłem, że jutro zajrzę do niej i zobaczę jak się czuje. Przy okazji może wyciągnę ją na miasto żeby poprawić jej humor.
      Udałem się do łazienki. Zdjąłem z siebie ubrania i wszedłem pod prysznic. Już po chwili po moim ciele zaczęły spływać kropelki deszczu. Oto chwila relaksu, której mi potrzeba. Po umyciu się wytarłem się i założyłem świeże bokserki po czym udałem się do pokoju i położyłem się do łóżka. Zgasiłem lampkę nocną i próbowałem zasnąć.

* nazwa ulicy wymyślona xd
____________________________________________________

Na początku strasznie przepraszam, że tak długo nie było postu, ale mialam pustkę w głowie. Pisałam ten rozdział z 7 razy. Teraz tez nie jestem z niego do końca zadowolona, ale w końcu trzeba wreszcie coś dodać. Mam nadzieję, że podobał wam się rozdział.
Nastepny chapter dodam może w środę, bo w mojej szkole jest choinka więc jest wolne od szkoły. Niczego jednak nie obiecuję, ale next pojawi się najpóźniej w niedzielę :)

Kocham Was ;**

piątek, 27 grudnia 2013

"W zdrowiu i chorobie" - Prolog

~Oczami Laury~


    Wybiegłam z kliniki, po prostu nie wytrzymałam. Adam próbował mnie zatrzymać ale nawet nie zareagowałam. To wszystko mnie przerasta. Rok temu moi rodzice zgineli w wypadku, bo jakiś popapraniec w nich wjechał. Dzisiaj są moje 17 urodziny i właśnie dowiedziałam się, że mam raka. Każdy marzy o takich urodzinach. Po prostu super.
  
  
     Szłam ulicami Londynu zupełnie nie wiedząc co mam ze sobą zrobić. No, bo co ja teraz zrobię? A jeżeli coś lekarze zrobią nie tak i umrę? Ja mam dopiero 17 lat i całe życie przed sobą. To mnie przeraża.
     Skręciłam w dróżkę prowaszącą do parku, gdzie usiadłam na jednej z ławek. Nie wytrzymałam. Po prostu wybuchłam płaczem. No bo co ja mam teraz robić? Cieszyć się? A co bedzie z Adamem? Przecież jak mnie zabraknie to on zostanie zupełnie sam.
     Siedziałam na ławce w parku dobrą godzinę kiedy rozpadał się deszcz. Ludzie biegali próbując znaleźć jakieś schronienie przed deszczem, a ja? Ja dalej siedziałam na tej cholernej ławce i płakałam. Płakałam z bezsilności. Nawet nie mam komu się wygadać, bo moja jesyna przyjaciółka wyprowadziła się do stanów i nasz kontakt się urwał.
     Czym ja sobie na to wszystko zasłużyłam? Przecież byłam grzeczna, nie imprezuje, na moje wyniki w nauce nie można narzekać, więc o co chodzi? Co ja zrobiłam temu na górze, że czeka mnie właśnie taki los?
     Cała przemoczona powoli wstałam z ławki i zaczęłam się kierować w stronę domu.

_________________________________________

Tak jak obiecałam jest prolog ;) Co o nim myślicie? Macie jakieś pomysły w jaki sposób Laura ma spodkać Nialla?